Czy banki wprowadzają klientów w błąd
Czy można mieć pretensje do banków, że z reklam lokat nie dowiemy się wszystkiego o produkcie? Co pewien czas w mediach można usłyszeć, że banki wprowadzają klientów w błąd. To zbyt odważne i nie do końca prawdziwe stwierdzenie. Lepszym określeniem byłoby: banki w reklamie nie informują wprost o wszystkich aspektach oferty.
Nie informują, bo zazwyczaj kilkudziesięciosekundowy spot reklamy po prostu na to nie pozwala. Kampania reklamowa kosztuje grube pieniądze i trudno się dziwić, że krótki spot nie jest streszczeniem regulaminu i przede wszystkim odwołuje się do naszych emocji. Taka jest w końcu rola reklamy. Te same zasady powinny dotyczyć promocji proszku do prania, usług telekomunikacyjnych czy właśnie produktów finansowych.
To prawda, że coraz częściej przy eksponowanym, najbardziej atrakcyjnym elemencie produktu pojawiają się gwiazdki. Na przykład Millennium na 3-miesięcznej lokacie oferuje aż 8 proc. Tyle w rzeczywistości można zarobić, ale pod warunkiem skorzystania z co najmniej czterech dodatkowych produktów banku. Oprocentowanie lokaty Szczerozłotowej w Banku BGŻ wynosi 5,25 proc. Taki depozyt można założyć, jeżeli połowa środków na lokatę pochodzić będzie z innych źródeł niż pieniądze już zdeponowane w banku. Miesięczna lokata Turbo w Citi Handlowy da aż 18 proc. w skali roku, ale pod warunkiem, że kartą płatniczą zrobimy zakupy o wartości 7 tys. zł.
Podobne przykłady można mnożyć. W wielu bankach założenie lokaty wiąże się z koniecznością posiadania lub założenia rachunku. Niektóre banki wyższymi odsetkami nagradzają osoby, które namówią znajomych do korzystania z usług banku.
Prędzej czy później klient pozna szczegóły oferty. Na przykład skuszony wysokim oprocentowaniem przyniesie do banku 500 zł z myślą o świetnej lokacie kapitału. I tu dowie się, że wysokie odsetki owszem bank wypłaci, ale przy wpłacie co najmniej 50 tys. zł. Nie wgłębienie się w szczegóły oferty w tym przypadku kosztować będzie stratę czasu.
Podobne artykuły: | Polecamy: |



